|
|
Kiedyś strona informacyjna o audycji muzycznej PRZESTER emitowanej na antenie radia Egida, dziś po prostu blog muzyczny. Nowy tekst co poniedziałek, czasami częściej
Blog > Komentarze do wpisu
O tym jak "Chłopacy" zdobyli Mikołów
Gdy potwierdzona została wiadomość, że Lao Che zawita do małego mikołowskiego Fraktala pomyślałem : będzie rzeźnia. Klub znajdujący się pod biurami urzędu miasta w malutkim parku w centrum Mikołowa, dywan na podłodze, nastrojowy klimat kontra najbardziej energetycznie grająca kapela w kraju. Kapela, która być może nagrała 2 najlepsze polskie albumy tej dekady!!(moim zdaniem zarówno Powstanie Warszawskie jak i Gospel to murowane płyty-kandydatki do pierwszej trójki). Już sam początek koncertu zwiastował, że obejrzymy znakomite widowisko – chłopacy weszli na scenę uśmiechnięci, wyluzowani, zadowoleni jakby z faktu, że zagrają w chyba najmniejszym klubie od paru lat. Zaczęli standardowo od jednego z wolniejszych utworów z płyty Gusła – tym razem padło na Did Lirnik. Później przygotowująca publikę do ostrzejszego miniseta Groźba, a po niej kolejno Bóg Zapłać, Czarne Kowboje i Paciorek. Po nich znowu małe zwolnienie i kolejny wybuch energii. I jak jeszcze 4 razy + bisy. Widać, że panowie dopracowali set listę do granic, zgrabnie lawirując między repertuarem z 3 albumów i doskonale wyczuwając kiedy należy zwolnić, a kiedy przyspieszyć. Podczas trwającego 2 godziny koncertu nie zabrakło niespodzianek. Należały z pewnością do nich utwory granę bardzo sporadycznie: Wisielec, Czy ja człowiek jestem, oraz covery. Tych było jak na Lao Che sporo, bo oprócz granego stale już od zimy Klus Mitroch z repertuaru legendarnego Klausa Mitffocha, nieoczekiwanie pojawiło się Populares Uber Allez Homo Twista z charakterystycznym motywem ala Blues Brothers, a także wstęp do Riders On The Storm The Doors i wściekłe intro do Barykady jakby żywcem wzięte z St Anger Metaliki. Oprócz wyżej wymienionych smaczków zaskakiwało parę aranży min. rozbudowany o 2 solówki Do syna Józefa Cieślaka. No i bisy – te miały na celu chyba ostatecznie wyczerpać z resztek sił około 30 osobową grupę najwierniejszych fanów skaczących naprzeciw zespołu przez bite 2 godziny. Kolejna sekwencja hitów : Chłopacy, Drogi Panie, Koniec, Mpakompabiempata, Hydropiekłowstąpienie i Hiszpan rozruszała chyba największych stoików. Po tym przedłużonym i niezwykle energetycznym bisem nikt już nie krzyczał „jeszcze”. Widać było, że zespół dał z siebie absolutnie wszystko. Pozostało tylko podziękować. Jak podsumował jeden z wychodzących fanów „to nie są ludzie, to nie są ludzie”. Zaiste – ciężko sobie wyobrazić, że siedmiu ponad 35-latków może wykrzesać tyle energii z siebie. Zespół Lao Che od lat słynął z doskonałych koncertów, ale aktualnie ich forma jest wręcz nieziemska. To po prostu trzeba zobaczyć!! Godny polecenia jest również mały, nie do końca przystosowany do koncertów, ale bardzo klimatyczny klub Fraktal w Mikołowie. To w dużej mierze właśnie warunki panujące w klubie: brak sceny, ciasnota, bezpośredni kontakt z zespołem sprawiły, że mogliśmy doświadczyć czegoś wyjątkowego. Doskonałą okazją do przeżycia koncertu w tym miejscu będzie druga edycja Fraktal art festiwalu, który trwać będzie przez większą część listopada. Przebić koncert Lao Che starać się będą min.: Abradab, Żywiołak i Świetliki. Po tym, co zobaczyłem wczoraj mogę zapewnić już teraz was, że nie dadzą rady :). piątek, 30 października 2009, djlucas1
|